Hejt nie zabija marzeń. Zabija je lęk przed hejtem

Budowanie marki osobistej rzadko kończy się z powodu braku wiedzy, doświadczenia czy kompetencji. Znacznie częściej zatrzymuje je coś znacznie trudniejszego do pokonania – strach. Strach przed oceną. Przed krytyką. Przed wyśmianiem. Przed tym, że ktoś zakwestionuje nasze osiągnięcia lub spróbuje odebrać nam pewność siebie.

Paradoks polega na tym, że właśnie te kobiety, które mają najwięcej do zaoferowania, najczęściej najdłużej czekają z pokazaniem światu swojego potencjału. Lata zdobywają wiedzę, kolekcjonują doświadczenia, kończą kolejne studia i szkolenia, osiągają sukcesy zawodowe, a mimo to wciąż mają poczucie, że nie są jeszcze wystarczająco gotowe. Tymczasem przestrzeń publiczną coraz częściej wypełniają osoby mniej kompetentne, ale znacznie odważniejsze. Nie dlatego, że wiedzą więcej. Po prostu nie pozwalają, aby lęk odebrał im głos.

Od ponad dwudziestu lat pracuję z kobietami biznesu i obserwuję ten sam mechanizm. Nie brakuje im talentu ani wiedzy. Brakuje im odwagi, by przestać się chować. Bo budowanie silnej marki osobistej zaczyna się w momencie, w którym decydujemy się wyjść z cienia – mimo obaw i mimo świadomości, że nie wszystkim będzie się to podobało.

Hejt nie mówi prawdy o Tobie

Jest jednak jedna prawda, którą chciałabym, aby każda kobieta zapamiętała na zawsze.

Hejt nigdy nie jest definicją osoby, która go otrzymuje. Jest definicją osoby, która go tworzy.

Ludzie szczęśliwi, spełnieni i pogodzeni ze sobą nie budzą się rano z myślą, komu dziś dopiec. Nie poświęcają swojej energii na obrażanie innych. Nie próbują nikogo upokarzać.

Hejt jest najczęściej formą kompensacji własnych frustracji, kompleksów, zazdrości czy poczucia niespełnienia. To próba podniesienia własnej wartości poprzez obniżenie wartości drugiego człowieka. Dlatego nigdy nie oddawaj hejterowi prawa do decydowania o tym, jak będziesz postrzegać samą siebie.

Hejt ma swoją cenę

Problem jest jednak znacznie poważniejszy, niż wielu osobom się wydaje.

W ramach Kampanii Nie hejtuję-motywuję przeprowadziliśmy badania pokazujące, jak ogromny wpływ hejt wywiera na psychikę.

Wyniki są alarmujące:

  • 67% kobiet i 47% mężczyzn przyznało, że po doświadczeniu hejtu ich poczucie własnej wartości znacząco się obniżyło.
  • Ponad połowa kobiet zadeklarowała występowanie stanów depresyjnych oraz myśli samobójczych po fali internetowej agresji.
  • Ponad 20% kobiet zmaga się z zaburzeniami odżywiania lub kompulsywnym jedzeniem jako konsekwencją hejtu. Doskonale rozumiem ten mechanizm, ponieważ sama przez niego przeszłam.
  • U blisko 40% mężczyzn pojawia się agresja skierowana zarówno wobec siebie, jak i otoczenia.
  • Prawie jedna trzecia kobiet i mężczyzn wycofuje się z życia zawodowego lub całkowicie rezygnuje z obecności w mediach społecznościowych.

To nie są tylko liczby. Za każdą z nich stoi człowiek, który przestał wierzyć w siebie. Ekspertka, która przestała publikować. Przedsiębiorczyni, która zrezygnowała z wystąpień. Autorka, która przestała pisać. Liderka, która przestała zabierać głos. A świat stracił ludzi, którzy mogli go zmieniać.

Moja historia

Ja również doświadczyłam zorganizowanego hejtu. Pamiętam moment, kiedy po raz pierwszy fala nienawiści uderzyła również we mnie.

Wycofałam się z mediów społecznościowych na trzy miesiące. Bałam się. Każdy kolejny komentarz wywoływał napięcie. Każda publikacja wiązała się z lękiem przed następnym atakiem.

Dopiero po czasie zrozumiałam coś niezwykle ważnego. Oddałam swoją sprawczość ludziom, którzy nie mieli prawa decydować o moim życiu.

Pozwoliłam, aby ich słowa zatrzymały moje działania. A przecież właśnie o to im chodziło. Żeby mnie uciszyć. Żeby mnie zatrzymać. Żeby odebrać mi odwagę.

Postanowiłam, że nie dam im tej satysfakcji. Rozpoczęłam terapię. Zaczęłam świadomie pracować nad swoim mentalem. Odbudowuję poczucie własnej wartości.

Dzisiaj, kiedy pojawia się hejt, przypominam sobie jedno zdanie: To nie jest o mnie. To jest o nich.

I ta myśl daje mi ogromną wolność.

A może hejt jest… komplementem?

Wiem, że to zdanie może zabrzmieć prowokacyjnie. Ale z biegiem lat zaczęłam patrzeć na hejt zupełnie inaczej. Czasami traktuję go jak… komplement. Dlaczego? Bo hejt bardzo rzadko pojawia się wtedy, gdy jesteśmy niewidoczni.

Najczęściej zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy mieć wpływ. Kiedy nasze treści docierają do coraz większej liczby ludzi. Kiedy zdobywamy klientów. Kiedy rozwijamy firmę. Kiedy odnosimy sukces. Kiedy inspirujemy innych.

To właśnie wtedy stajemy się zauważalni. A wszystko, co widoczne, wzbudza emocje.

Nie każdy będzie nam kibicował. Nie każdy będzie cieszył się z naszego sukcesu. Nie każdy zaakceptuje to, że odważyliśmy się zrobić krok, którego oni sami nigdy nie wykonali.

Dlatego czasami hejt jest po prostu sygnałem, że wyszliśmy z miejsca, w którym byliśmy niewidzialni. Że zaczynamy rosnąć. Że nasz głos ma znaczenie. Że budujemy wpływ.

I paradoksalnie właśnie wtedy warto iść jeszcze odważniej do przodu, bo największym zwycięstwem hejtera byłoby to, gdybyś przestała działać.

Odwaga nie oznacza braku strachu

Wiele kobiet mówi: „Będę działać, kiedy przestanę się bać.”

To nigdy nie nastąpi. Odwaga nie polega na tym, że nie odczuwamy lęku. Odwaga polega na tym, że robimy kolejny krok pomimo niego.

Każde wystąpienie publiczne. Każdy opublikowany artykuł. Każdy film. Każdy podcast. Każdy wywiad. Każda odważna decyzja wzmacnia nas bardziej niż setki godzin rozmyślania.

Marka osobista nie powstaje wtedy, gdy jesteś gotowa. Powstaje wtedy, gdy mimo niepewności zaczynasz działać.

Jak nie pozwolić, by hejt zatrzymał Twoją markę?

Jest kilka zasad, które sama stosuję i których uczę kobiety budujące swoje marki.

Po pierwsze – obserwuj swoje emocje. Zamiast tłumić ból, nazwij go. Zastanów się, dlaczego dane słowa Cię poruszyły i czego uczą Cię o Tobie.

Po drugie – naucz się odróżniać konstruktywną krytykę od hejtu. Krytyka wnosi wartość i pomaga się rozwijać. Hejt nie ma nic wspólnego z rozwojem. Jego jedynym celem jest zranienie.

Po trzecie – otaczaj się ludźmi, którzy wierzą w Ciebie bardziej niż Twoje lęki. Silne środowisko jest najlepszą tarczą przed destrukcyjnymi opiniami.

Po czwarte – dbaj o swoje ciało i psychikę. Regularna aktywność fizyczna, odpoczynek, zdrowe nawyki i świadoma praca nad odpornością psychiczną wzmacniają bardziej, niż wielu osobom się wydaje.

I wreszcie – codziennie przypominaj sobie, dlaczego zaczęłaś. Misja zawsze musi być większa niż strach.

Nie pozwól, by świat stracił Twój głos

Jestem przekonana, że świat nie potrzebuje kolejnych idealnych kobiet. Potrzebuje kobiet odważnych. Takich, które mimo lęku zdecydują się wyjść z cienia.

Które przestaną przepraszać za swoją wiedzę. Które nie będą czekały na zgodę innych, by zabrać głos. Bo jeśli Ty nie opowiesz swojej historii, nikt nie zrobi tego za Ciebie.

Jeśli Ty nie podzielisz się swoją wiedzą, wiele osób nigdy z niej nie skorzysta. Jeśli pozwolisz, aby hejt odebrał Ci odwagę, wygrywają ci, którzy od początku chcieli Cię uciszyć.

Na zakończenie chcę zostawić Ci słowa, które od lat są dla mnie drogowskazem. Les Brown powiedział kiedyś:

„Czyjaś opinia na Twój temat nie musi stać się Twoją rzeczywistością.”

To od Ciebie zależy, czy oddasz komuś władzę nad własnym życiem. Ja swoją decyzję już podjęłam.

I życzę Ci, abyś Ty również każdego dnia wybierała odwagę zamiast strachu.

Marka osobista nie jest nagrodą za perfekcję. Jest konsekwencją autentyczności, odwagi i gotowości, by pokazać światu to, kim naprawdę jesteś.

Ilona Adamska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *